Szef jednego z najbardziej popularnych portali społecznościowych na świecie- MySpace został zwolniony!
Portal, który zrzeszał do roku 2008 już ponad 150 milionów ludzi z całego świata zwolnił w lutym 2010 roku swojego szefa. Nie ma wątpliwości, że serwis MySpace, o którym mowa odmienił oblicze Internetu. „Time” nazwał go „metropolią on-line”, a Rupert Murdoch zapłacił za niego niebanalną kwotę 580 milionów dolarów. Poza tym zrzeszył ogromną liczbę internautów, a za jego sprawą można było nie tylko nawiązać wirtualne kontakty, wyrazić samego siebie czy pisać bloga na różnorodne tematy, ale także zaprezentować swoją twórczość i odnieść sukces.
Tym razem jednak słynny MySpace wyrzucił dotychczasowego szefa za burtę można powiedzieć „tonącego statku”, jakim stał się sam portal coraz bardziej przegrywający walkę z konkurencją, co wiąże się zarazem z coraz niższym zainteresowaniem użytkowników oraz mniejszymi zyskami. Dotychczasowy CEO MySpace, Owen Van Natta został zwolniony ze swojego stanowiska, a na fotelu szefa zastąpili go Mike Jones i Jason Hirschhorn, którzy mieli podzielić między siebie najważniejsze decyzje w spółce. Odwołanie Owena Van Natty z funkcji szefa MySpace nastąpiło dokładnie w niecały rok po jego zatrudnieniu przez koncern News Corp, do którego należy jeden z najpopularniejszych serwisów społecznościowych. Co ciekawe, przedstawieni następcy – Mike Jones i Jason Hirschhorn – dołączyli do firmy wraz z nim w kwietniu 2009 roku.
Owen Van Natta przyszedł do MySpace jako następca Chrisa DeWolfe. Wcześniej był jednym z twórców potęgi największego rywala – Facebooka, i z pewnością oczekiwano od niego, aby „wolna przestrzeń” wzniosła się na wyżyny i zwalczyła panujący od dawna kryzys. Tym samym Van Natta miał odbudować pozycję serwisu, pozyskać nowych użytkowników, zwiększyć zyski, wnieść do firmy powiew świeżości, a tym samym wygrać walkę z Facebookiem. Realia okazały się jednak zgoła odmienne i MySpace z kretesem przegrał walkę w starciu o miano serwisu społecznościowego numer jeden. Trzeba także wspomnieć, że w ogłoszonych na początku 2010 roku wynikach finansowych News Corp poinformowało o znaczącym spadku przychodów MySpace. Często mówiono, że należący do Ruperta Murdocha jeszcze w 2010 roku serwis miał mieć poważne problemy z przedłużeniem wygasającej umowy reklamowej z Google na równie korzystnych warunkach co dotychczas (trwająca jeszcze umowa gwarantowała mu 300 milionów dolarów rocznie).
Jon Miller z News Corp przyznał, że po rozmowie z Owenem Van Nattą i wysłuchaniu jego planów zarówno osobistych, jak i zawodowych obie strony doszły po prostu do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie jego ustąpienie z funkcji CEO. Zwolniony Van Natta nie komentuje jednak całej zaistniałej sprawy.
Trzeba przy tym dodać, że na w obecnej sytuacji ciężko po prostu odmienić los MySpace. Niestety portal zmierza po równi pochyłej, a zmiana na stanowisku szefa chyba niewiele przy tym zdziała. Ogólnie zatrudnienie kogokolwiek nowego, który rzekomo ma wprowadzić powiew świeżości, raczej nie odwróci ról na rynku serwisów społecznościowych. MySpace niestety nie zareagował wystarczająco szybko i skutecznie na pojawienie się Facebooka, który w mgnieniu oka wygrał walkę z innymi portalami, stając się najbardziej popularną witryną internetową na całym świecie. Teraz jedynie szaleniec mógłby myśleć o skutecznym pościgu giganta.