Konkretne innowacje na popularnym portalu społecznościowym – MySpace.

Założony w 2003 roku przez Toma Andersona i Chrisa DeWolfe’a jeden z najbardziej popularnych serwisów internetowych na świecie, który oznacza po prostu z języka angielskiego „wolną przestrzeń” doczekał się w końcu w 2009 roku konkretnych zmian. Portal do 15 czerwca 2009 roku znajdował się na jedenastym miejscu wśród najbardziej popularnych stron WWW w Internecie, a zrzesza przy tym użytkowników o różnych zainteresowaniach z całego globu. Niestety w kolejnych latach jego popularność i zyski ciągle maleją. Konkurencja zdecydowanie zaczęła wygrywać walkę o internautów. Pojawiły się liczne problemy w różnych państwach, w tym Polsce, a niektóre siedziby zostały bezpowrotnie zamknięte. W obliczu spadku zainteresowania użytkowników Internetu portal MySpace musiał w jakiś sposób kolejny raz zawalczyć o konsumentów. Należało znaleźć skuteczną metodę reklamy i wprowadzić niezbędne innowacje, aby pozyskać nowych odbiorców, ale także aby zatrzymać już korzystających z usług MySpace.

Właściciel witryny – Rupert Murdoch zapowiedział tym samym w 2009 roku, że „wolną przestrzeń” czekają diametralne zmiany, a sam portal stanie się niebawem centrum światowej rozrywki. Pierwszym krokiem uświetnienia i wypromowania serwisu miało być wprowadzenie daleko idących zmian w usługach wideo. Miał to być tym samym przełom, aby zdetronizować wszechobecnego Facebooka. Jak twierdził serwis CNET, w ciągu kolejnych miesięcy, kanał wideo będący częścią MySpace całkowicie miał zmienić swój wygląd, co z pewnością przyciągnie internatów swą nowoczesną odsłoną wizualną. Poza tym „wolna przestrzeń” miała nawiązać bliską współpracę z serwisem Hulu. A to miał być dopiero początek przewidzianych innowacji. MySpace wzbogacił się także w tym czasie o gry oraz odświeżył logo. Wszystkie te działania miały sprawić, że witryna stanie się atrakcyjniejsza nie tylko dla użytkowników, ale i dla reklamodawców, którzy niewątpliwie stanowią jeden z najistotniejszych punktów zysku.

Należy także wspomnieć, że współpraca z serwisem Hulu była całkowicie zrozumiała, ponieważ Rupert Murdoch był nie tylko właścicielem MySpace, ale również sporej części udziałów w  Hulu. Z tych względów łatwo się domyślić, że ta ścisła koalicja pomiędzy tymi portalami miała swoje uzasadnienie. W 2009 roku MySpace zaczął udostępniać nawet niektóre programy telewizyjne za pomocą Hulu. Niestety nie szło to w parze ze zwiększeniem popularności witryny. Aby zyski wzrosły, Murdoch oraz Jeff Zucker z NBC zastanawiali się nad wprowadzeniem opłat za możliwość oglądania filmów za pomocą Hulu. Nie wiadomo było jednak czy tak samo stanie się w przypadku kanału filmowego na MySpace. Pewne było  natomiast to, że portal miał zostać gruntownie przebudowany, a jego strona wizualna miała nabrać świeżości i stać się bardziej atrakcyjna. Była to ogromna szansa dla portalu, ponieważ wcześniejsze próby polepszenia jego wizerunku były zbyt banalne oraz niezbyt dobrze przemyślane.

Jedna z najbardziej obiecujących witryn multimedialnych – Imeem wcielona do MySpace.



W 2006 roku nazwano popularny serwis społecznościowy MySpace „metropolią on-line” i uznano go za wzorową społeczność internetową. Pod koniec 2009 roku zaś „metropolia online” jeszcze bardziej się rozrosła, wcielając w swoje szeregi jedną z najbardziej obiecujących witryn multimedialnych Imeem.

Jeśli chodzi o techniczne i formalne sprawy całego przedsięwzięcia, to już zaledwie kilka godzin po przejęciu przez MySpace serwisu Imeem właściciele tej pierwszej witryny poinformowali o skasowaniu wszystkich treści opublikowanych przez użytkowników start-upu. Ta informacja nie była jednak jakimś wielkim i istotnym wydarzeniem. MySpace nie ukrywał, że przejęcie Imeem’a ma na celu przede wszystkim wyeliminowanie chociaż w pewnym stopniu konkurencji oraz zwiększenie liczby własnych użytkowników.

Niestety razem z serwisem zlikwidowano powiązany z nim interfejs programowania aplikacji (API), który pozwalał zewnętrznym deweloperom na tworzenie dodatkowych aplikacji. Jednym z kilku dużych projektów, które także ucierpiały na decyzji MySpace jest twt.fm – mashup pozwalający użytkownikom Twittera na wygodne publikowanie linków do swoich ulubionych utworów. Sam twórca twt.fm nie pozostawił całej sprawy bez słowa i skrytykował nowych właścicieli za zamknięcie jednej z najbardziej obiecujących witryn multimedialnych, a Lee Martin dodał, że MySpace „naprawdę się pogubiło”.

Muzyczna wersja „wolnej przestrzeni” nawet nie próbowała wykorzystać zakupionego niejako przy okazji know-how. Połączono po prostu wszystkich użytkowników Imeem’a z MySpace.

Reakcje zainteresowanych na całą sprawę są dość różne. Może same przejęcia serwisów na rynku internetowym nie są niczym nadzwyczajnym i są traktowane jako pewna stała kolej rzeczy, ale komentarze i odbiór internautów są dość zróżnicowane i często krytyczne. Jeden z użytkowników pisze w ten sposób: „Używałem Imeem’a, był świetny.. musiałem przejść na MySpace i raczej tu długo nie zostanę. W porównaniu do Imeem’a widzę tu chaos i straganowy klimat. Przykro”. Zaś Webworker komentuje całą sprawę w ten sposób: „To jest bardzo zła wiadomość dla wszystkich fanów muzyki niekomercyjnej. Można było tam pobrać wysokiej jakości płyty mało znanych autorów. Bardzo ceniłem ten serwis. Brylant w Internecie. MySpace grzebiąc Imeem podcina własną gałąź”.

Mimo wszystko za sprawą tej transakcji i wcielenia Imeem’u do „wolnej przestrzeni”, serwis MySpace Muzyka bardzo skorzystał i stał się godnym uwagi portalem muzyki online. Imeem był jednym z najbardziej obiecujących projektów multimedialnych w sieci, a liczba jego fanów rosła nawet o kilkaset procent w stosunku rocznym. W MySpace Muzyka Zastosowano prostotę i funkcjonalność. Internauci nie znajdą tu dziesiątek wodotrysków, a wszystko ogranicza się do wyszukiwarki, odtwarzania plików audio i dodawania ich do list utworów. Całość jest zintegrowana z profilami twórców muzyki, co daje naprawdę niezły efekt, bo poza świetną muzyką oraz prostotą jej odtwarzania, ma się również dostęp do najświeższych informacji publikowanych przez muzyków.

MySpace – jeden z najpopularniejszych serwisów społecznościowych z muzyką online.

Chyba nikt nie wyobraża sobie życia bez muzyki. W dzisiejszych czasach to Internet daje człowiekowi szeroką ofertą muzyczną, zostawiając daleko w tyle telewizję czy płyty CD. To właśnie Internet daje słuchaczom najprawdopodobniej najprostszy dostęp do ogromnych zbiorów plików audio. Bez żadnego wysiłku można posłuchać muzyki czy obejrzeć klip faworyzowanego artysty czy zespołu, wybierając właśnie tę drogę. Jednakże sam sposób, w jaki słucha się obecnie muzyki za pośrednictwem Internetu zmienił się w ostatnim czasie diametralnie. Aktualnie najważniejsze jest to, aby znaleźć odpowiedni serwis, który pozwoli internautom na darmowe i bezproblemowe słuchanie utworów ulubionych artystów.

W ciągu zaledwie 10 lat bardzo dużo zmieniło się w kwestii odsłuchiwania muzyki online. Niegdyś Internet był jedynie miejscem, z którego można było pobrać na dysk wybrane pliki audio, a następnie odsłuchiwać je przy użyciu ulubionego odtwarzacza. Wprawdzie spora część użytkowników Internetu nadal tak robi, ale zauważalna jest tendencja polegająca na coraz częstszym słuchaniu muzyki, nie tylko na takich stronach jak YouTube, ale w serwisach muzycznych online. Właściwie nie ma się czemu dziwić, ponieważ przede wszystkim bardzo istotna jest po prostu wygoda. Za sprawą serwisów muzycznych ogrom piosenek jest zawsze z ich słuchaczem, niezależnie od tego, czy jest się w pracy, czy w domu – wystarczy komputer z dostępem do Internetu. Większość serwisów online z muzyką pozwala na tworzenie playlist, które porządkują całe kolekcje audio, sprawiając jednocześnie, że nie zapomina się o jakimś nowo odkrytym artyście. Warto jednak wspomnieć, że sporym problemem mogę być prawa autorskie. To właśnie ten czynnik odcina dostęp internautom do takich serwisów jak Pandora, Lala, czy cieszącego się ostatnio ogromnym zainteresowaniem – Spotify.

Ogromną popularnością, jeśli chodzi o dostęp do zbiorów plików audio i odtwarzania muzyki cieszy się z pewnością portal MySpace Muzyka. To wszystko za sprawą przejęcia i wcielenia do „wolnej przestrzeni” znanego serwisu Imeem, co nie budzi większych kontrowersji, gdyż takie przejęcia na rynku internetowym nie są niczym wyjątkowym i są traktowane jako pewna kolej rzeczy.

Chociaż w ostatnich latach portal MySpace miał poważne problemy, a jego społeczność nie ma najlepszej opinii w Internecie, nie zmienia to wszystko faktu, że sam MySpace Muzyka jest godnym uwagi serwisem. Internauci nie znajdą tu dziesiątek wodotrysków, a funkcjonalność ogranicza się do wyszukiwarki, odtwarzania plików audio i dodawania ich do list utworów. Okazuje się jednak, że prostota w tej kwestii wygrywa, a całość jest oczywiście zintegrowana z profilami twórców muzyki, co daje naprawdę niezły efekt, bo poza świetną muzyką oraz  funkcjonalnością i prostotą jej odtwarzania, ma się również dostęp do najświeższych informacji publikowanych przez muzyków.

Justin Timberlake – gwiazdor muzyki pop oraz aktor przyszłością MySpace?

Portal, który zrzeszał do roku 2008 już ponad 150 milionów ludzi z całego świata został sprzedany. Chodzi oczywiście o jeden z najpopularniejszych serwisów społecznościowych, który z języka angielskiego oznacza po prostu „wolną przestrzeń”, czyli MySpace, który przejęła spółka Specific Media 29 czerwca 2011 roku, a firma News Corporation sprzedała serwis za 35 milionów dolarów.

Co ciekawe, firma będzie współpracowała z jednym z najbardziej popularnych ludzi show-biznesu – piosenkarzem muzyki pop i aktorem Justinem Timberlakiem. Sam gwiazdor koncentruje się wprawdzie ostatnio przede wszystkim na swojej karierze aktorskiej, jednak nie stoi mu to na przeszkodzie aby współpracować z portalem. Działalność Timberlake’a z MySpace jest tym bardziej fascynująca, iż w ubiegłorocznym filmie „The Social Network” Davida Finchera, autor hitu „Sexyback” wcielał się w rolę Seana Parkera – twórcy internetowego serwisu Napster. Należy również wspomnieć, że dorobek aktorski Justina Timberlake’a zamyka obraz „To tylko sex”, w którym zagrał u boku Mili Kunis. Natomiast jeśli chodzi o karierą muzyczną artysty, to jego ostatnia płyta „FutureSex/LoveSounds” pojawiła się we wrześniu 2006 roku.

30-letni gwiazdor popu oraz aktor będzie odpowiadał za strategię marketingową oraz kreatywne poczynania twórców strony, a także otrzyma pewien procent udziału z zysków nadal popularnego serwisu społecznościowego. Artysta otrzyma także własne biuro w siedzibie MySpace w Beverly Hills.

Muzyk i aktor wyjaśnia w oświadczeniu prasowym, że świat potrzebuje miejsca, w którym fani będą mogli swobodnie wchodzić w interakcje ze swoimi ulubionymi wykonawcami, dodaje również: „ Potrzebne jest miejsce, gdzie będą mogli słuchać muzyki, oglądać klipy, dzielić się fajnymi rzeczami i ogólnie łączyć. MySpace ma potencjał, żeby być właśnie tym miejscem. Sztuka inspiruje ludzi i vice versa, więc w show-biznesie istnieje naturalny element społeczny”.

Można jedynie wyczekiwać efektów współpracy i dokonań artysty wraz z portalem „wolna przestrzeń”. Absorbującą sprawą jest również pytanie, czy ta działalność wpłynie korzystnie zarówno na wizerunek, jak i karierę Justina Timberlake’a oraz na popularność coraz bardziej przegrywającego walkę z konkurencją serwisu społecznościowego MySpace.

Pogoń za zyskiem powodem schyłku Myspace?

Zalety, jakimi cechuje się Myspace, jakopierwsi docenili muzycy i celebryci. To ten serwis umożliwił popularność takim postaciom jak choćby Tila Tequila, która jest znana z tego, że jest znana. Początkowo wyznacznikiem elitarności portalu była praktyka, że zawartośćprofili pokazywała się jedynie zalogowanym użytkownikom. Ze względów funkcjonalnych szybko zaniechano tej praktyki. Ciszą przed burzą dla Myspace było przejecie portalu przez Ruperta Murdocha. Zmiana właściciela serwisu zmieniła także sposób zarządzania. Pełniący do tej pory rolę szefów założyciele Myspace musieli zejść na drugi plan, na rzecz przedstawicieli koncernu News Corp., którzy szczerze mówiąc mieli kiepskie pojęcie o tym jak zarządzać i rozwijać portal społecznościowy.

Inaczej dzieje się w przypadku pozostałych popularnych serwisów społecznościowych. Wspierany przez fundusze zewnętrzne Twitter czy Facebook posiadają wciąż znaczną autonomię w zarzadzaniu. Osoby inwestujące w te spółki nie wywierają także zbyt dużego nacisku w kwestii natychmiastowych zysków pochodzących z reklam.

Zupełnie inaczej było w przypadku Myspace. News Corp. uznałserwis, jakolokomotywę, która może pociągnąć efektywnie inne witryny należące do koncernu. Nacisk na coraz wyższą rentowność szczególnie dało się odczuć, gdy Google zgodził się płacić przez 3 lata 300 mln dolarów za wyłączność w obsługiwaniu wyszukiwarki na Myspace. Ówczesny szef serwisu do spraw marketingu i treści mówi o tym, że nie było możliwości wprowadzenia zmian – nowych i ciekawych dla użytkowników – gdyż na działaniu tym ciążyło znaczne ryzyko możliwości zmniejszenia ilości odsłon strony, a na to zarząd nie mógł sobie pozwolić. W funkcjonowaniu serwisu zmieniano jedynie nieznaczne elementy – wprowadzono filtr prywatności, listę książek, odtwarzacz muzyki czy wideo. W modyfikacjach nie znalazło się nic, comogłoby być przełomowe. Całkiem inne podejście w tym zakresie reprezentował zarząd Facebooka. Skupiał się on na stworzeniu solidnej platformy, na bazie, której zewnętrzni programiścimogliby tworzyć nowe aplikacje. Nową jakość użytkownikom portali społecznościowych zaoferował więc serwis Facebook. W takiej sytuacji internauci jedynie z powodów sentymentalnych mogli pozostać wśród użytkowników Myspace. Tak właśnie rozpoczęło się powolne obumieranie serwisu i odpływ użytkowników na rzecz Facebooka.

Niemniej jednak istnieje pewna nisza, któradoskonale wpisuje się w charakter Myspace – to muzycy i ich fani. Nie chodzi tu tylko o amatorów, ale także o znacznie bardziej popularne postacie. Niszę tę wyceniono na 35 mln dolarów i za tę cenę sprzedano 29 czerwca 2011 Myspace sieci reklamowej Specific Media. Nie do końca wiadomo, co nowi inwestorzy chcą zrobić z serwisem, który sprzedany został przez Murdocha za około 6 % początkowej wartości. Aktualnie Myspace wyceniany jest na kwotę będąca 0,05 % tego ile wart jest Facebook.